Byłem zapatrzony w Aye, która leżała nadal nieprzytomna. Na szczęście już w szpitalu.. Mówili, że będzie z nią dobrze. Siedzę już tu od kilku dobrych godzin. Czuję, jakby to wszystko było przeze mnie.. Przeze mnie ona tu leży i cierpi. Usłyszałem cichy skrzyp drzwi. Toshik przyszedł odwiedzić siostrę.
- Co wczoraj się działo? - Zapytał i przyglądał się Ayi.
- Ja.. Nic nie wiem. Myślę, że to mogli być "oni".
- "Oni"? - Zapytał zdziwiony.
- Dobrze wiesz, o kogo chodzi.
- Mówisz, że zaatakowaliby ranem? - Spojrzał na mnie.
- Na to wygląda.
Obydwoje zauważyliśmy jak Aya się przebudza. Chciała wstać i wyjść, ale nie pozwoliliśmy jej na to.
- Nigdzie się stąd nie ruszasz. - Chwyciłem ją za ramię.
<Ayaaaa? I tak gdzieś polecisz zaraz pewnie xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz