Spojrzałem na rękę dziewczyny, na której znajdował się mój breloczek. Była to żyletka zawieszona na łańcuszku, przydawała mi się w trakcie posiłków.
-Dzięki. Szukałem go wszędzie. Gdzie go znalazłaś?
-Leżał na ziemi.. przed domem.. znaczy .. moim domem nie twoim domem.
Uśmiechnąłem się szeroko słuchając jej tłumaczeń. W sumie.. jest słodka jak się tak rumieni. Powoli zacząłem iść w drugą stronę. Rei stała osłupiała.
-Idziesz czy nie ?
Zawachała się chwilę ale zaraz później dołączyła do mnie. Spacerowaliśmy po mieście. Rozmawialiśmy na różne tematy. Właściwie nie jest taka zła, jest tylko trochę nieśmiała .. i niezdarna.. ale poza tym da się z nią normalnie porozmawiać. Przechodziliśmy właśnie obok rynku kiedy usłyszałem krzyk. I to dość znajomy krzyk.. Natychmiast pobiegłem w tamtą stronę. Nie oglądałem się za siebie czy dziewczyna też biegnie jednak słychać było kroki. Krzyk dochodził z jakiegoś zaułka. Wbiegłem tam jednak to co zobaczyłem ścisnęło moje serce. Aya stała , a właściwie Hashi trzymał ją aby nie upadła , szyje miała rozdartą i łzy w oczach. Widziałem ,że dużo kosztuje to mojego przyjaciela, widok krwi. Rei stała zaraz za mną z szeroko otwartymi oczami i zasłoniętymi ręką ustami. W skupieniu przyglądała się temu wszystkiemu. Różowowłosa kiedy tylko mnie zobaczyła od razu chciała podbiec jednak nie udało jej się to bo gdyby nie Hashi leżałaby na ziemi. Moj przyjaciel spojrzał na mnie znacząco. Ukucnąłem obok przyjaciółki a ona przytuliła się do mnie i zaczęła płakać.
-Proszę.. nie mów nic Toshiemu , będzie zły.. Proszę..
Zanim zorientowałem się uścisk się poluźnił a Aya zemdlała.
<Rei kochanie kończ xDD ( i to szybko )>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz