-Wszystko w porządku? -zapytałam jednak nie uzyskałam odpowiedzi. Wzamian za to chłopak szybko wstał.
-Muszę już iść. -odparł i zanim się zorientowałam zniknął.
Wyszłam ze stołówki przez główne drzwi żeby sprawdzić czy wszystko z nim w porządku. Szłam szybko korytarzem prawie biegnąc. Nie zauważyłam nawet kiedy wpadłam przypadkiem na kogoś. Zatoczyłam się do tyłu obijając się o ścianę.
-Ojej.. przepraszam..- zdążyłam powiedzieć kiedy ktoś mi przerwał. Stała przede mną wysoka, długowłosa blondynka o błękitnych oczach koloru nieba.
-Uważaj jak chodzisz różowa!- krzyknęła ze złością i pogardą ,a przechodząc uderzyła mnie ramieniem. Stałam chwilę oszołomiona kiedy stwierdziłam ,że powinnam pójść go poszukać. Przeszłam kilka razy korytarze szkolne jednak nie znalazłam go. Stwierdziłam ,że może znajdę go przed szkołą. Zeszłam po kamiennych schodach i znalazłam się na szkolnym trawniku. Ściemnia się. Spacer dobrze mi zrobi. Skierowałam się w stronę jakiś ciemnych uliczek, w sumie nie znam nawet miasta. Spacerowałam po mieście i zauważyłam ,że chyba się zgubiłam. Próbowałam wielokrotnie odnaleźć drogę jednak nic z tego. Błądziłam jeszcze bardziej. Miałam wrażenie ,że coś mnie obserwuje. Czułam czyjś wzrok na sobie. Obejrzałam się za siebie , miałam wrażenie ,że jakaś ciemna postać idzie za mną. Cholernie się boje.. Wyjęłam telefon z kieszeni. Rozładowany ?! No świetnie.. Przyśpieszyłam kroku i obejrzałam się znowu. Nikogo nie ma ? Przed chwilą tu był.. Ruszyłam przed siebie kiedy zobaczyłam kogoś przed sobą.. Trudno ocenić jak wygląda. Wszystko w ciemności jest takie samo. Zwróciłam tylko szczególną uwagę na jego oczy.. Koloru jaskrawej czerwieni jak... krew ?
Odwróciłam się w drugą stronę i zaczęłam uciekać. Biegłam nie wiem ile i nie wiem gdzie. Po prostu przed siebie. Miałam wrażenie że jest coraz bliżej , skręciłam w prawo i pustka.. ślepy zaułek.. Postać zbliżała się do mnie ,a z każdym jego krokiem ja cofałam się do tyłu kiedy zbrakło mi miejsca i napotkałam zimną ścianę. Próbowałam wejść na śmietnik i przejść przez ścianę jednak nic z tego. Mężczyzna był coraz bliżej aż w końcu stał jakieś 2m ode mnie. W zastaraszającym tempie zbliżył się do mnie a z mojego gardła wydobył się straszliwy krzyk. Zamknęłam oczy i poczułam jakby coś rozrywało mi gardło..
<Hashi kończ xdd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz