Kiedy Shibo znikł z mojego pola widzenia to zauważyłam coś lśniącego na ziemi. To był.. breloczek? Wypadł mu? Nie ważne, po prostu oddam to jak tylko go spotkam. Nie chcę być w nic wplątana. Ciekawe czy oznacza coś ważnego dla niego.. Niee.. To głupie.
Kolejnego dnia wstałam dość wcześnie. Nigdy mi się to nie zdarzyło. Wciąż męczyła mnie myśl, czy ten cholerny breloczek może coś znaczyć. Ludzie zachowują różne przedmioty na pamiątkę czy obietnicę, aby o niej pamiętać. Tak, dziś mu to oddam.
Po prostu wstałam i pokierowałam się do szafy po ubrania, a potem do łazienki. Czemu tak nie mogę się doczekać spotkania? To dziwne. Nigdy tak się nie czułam.
Szukałam go na korytarzach szkolnych, ale nigdzie go nie było. Może nie ma go w szkole?
Tak jak myślałam, nie było go w szkole. Spotkałam go dopiero pod koniec dnia, gdy wracałam do domu z zajęć dodatkowych, które odbywają się około godziny 19. Napotkałam go na pomoście, gdy słońce powoli zachodziło. Tak romantycznie.. Omomom, Rie, o czym ty myślisz!
- Cześć. - Mruknął do mnie.
- Cz-cześć. - Wyjąkałam to lepsze określenie. Wyciągnęłam rękę, w której leżał breloczek. - Uhh.. Zapomniałabym.. Proszę, zgubiłeś to koło mojego domu.
<Od Rie do mojego kochanie XDDD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz