Usiadłam na łóżku. Co się z nim stało? Stał w salonie i nagle zniknął? Trudno. Nie mam zamiaru się nim przejmować. Może zwyczajnie wyszedł z Toshikiem. Są przyjaciółmi? Znam tylko jednego jego przyjaciela. Shibe. Znają się od dziecka. Pamiętam do tej pory jak pomagał mi wstać kiedy się przewróciłam, przemywał rany wodą utlenioną, kupował lody na pocieszenie. Jak drugi starszy brat.
Stwierdziłam, że muszę odpocząć, bo padam z nóg.. Włożyłam słuchawki w uszy i założyłam kaptur na głowę. Mam nadzieje że poznam jutro kogoś sympatycznego. Nawet nie wiem kiedy, zasnęłam jak dziecko.
Znowu mi się to śni. Znowu to widzę... Jadę samochodem. Tata prowadzi samochód, mama siedzi obok. Kłócę się z nią, nawet nie pamiętam o co. Krzyczy na mnie i ja krzyczę na nią żeby zawrócili. Tata się wkurzył i odwrócił się do mnie. W tym momencie uderzamy w drzewo. Tracę przytomność ale w śnie widzę wszystko z góry. Wszystko dzieje się tak szybko.. Wszędzie jest pełno krwi. I nagle coś ciężkiego spada na dach. Nie wiem co to jest ale na pewno to nic dobrego... Boje się. Wszystkie szyby pękają. Do środka wpada coś dużego, ciemnego.. Nie wiem, nie widzę tego dokładnie. W jednej chwili ojciec leży z rozszarpanym gardłem, matki nie widzę .. Nie ma jej. Wszędzie krew. Wszędzie. To coś zbliża się do mnie. Jest coraz bliżej.. I nagle budzę się z krzykiem. Drzwi od pokoju otwierają się szybko i w progu stoi Toshik.
-To tylko zły sen.-szlocham.
-Też je miewam.-odparł i usiadł obok mnie na łóżku. Wziął mnie na kolana i przytulił. Wtuliłam się. Od dawna potrzebowałam takiej bliskości..
Rano Tosh podwiózł mnie do szkoły. Pierwsze lekcje minęły mi dość spokojnie. Nikt nawet szczególnie nie zwracał uwagi na moje włosy jak pierwszego dnia. Kiedy nadeszła długa przerwa wszyscy udali się na stołówkę. Stwierdziłam, że muszę odnaleźć brata. Udałam się do dużej sali z ławkami i krzesłami. Wzrokiem odnalazłam go. Siedział z kolegami dlatego zawahałam się czy dołączyć do niego. Nie musiałam czekać długo. Kiedy mnie dostrzegł pomachał mi zachęcającym gestem a ja ruszyłam w ich stronę.
<Hashi>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz