Położyłam torbę na parapet, po czym zapakowałam tam coś drobnego do jedzenia. W sumie po co mi dziś torba, skoro idę tylko załatwić papiery? Uhh.. No cóż. Pójdę tylko jeszcze do łazienki ogarnąć moje włosy..
Wszystko szło ładnie, pięknie, ale.. Gdzie jest moja torba? Zostawiłam ją przy otwartym oknie?.. Naprawdę?..
Zbiegłam na ogródek i szukałam tej głupiej torby w krzakach. Super. I znów wyglądam, jakbym nie miała szczotki do włosów. Postaram się w miarę ułożyć je rękoma w drodze do Akademii.
Załatwiłam papierkową robotę u dyrektora, no to teraz dzień wolny. Usiadłam na ławce w przeogromnym parku i popatrzyłam na rażące słońce. Dobrze chociaż, że słońce mnie chroni przed wampirami. Podobno jest tu ich pełno. Mnóstwo.
Taa.. W tej chwili za mną usłyszałam szelest. Spokojnie Rei, spokojnie, wampir na słońce nie wyjdzie.. To ja może wrócę do domu. Tylko w którą to było stronę? Jak ja daleko musiałam iść nie znając terenu? Głupia, oj głupia Rei..
Szłam przed siebie szybkim krokiem, ale to nadal nie było miejsce, którym szłam wcześniej. Wszystko jest inne. Bez sensu.. Idę i jeszcze bardziej się gubię. Usiadłam opierając się o drzewo, cały dzień chodziłam w kółko. Zauważyłam, że powoli zaczęło się ściemniać.
<Shi ♥ XD Tak, nie umiem pisać ;_; >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz